Motyw wampira w teatrze jest obecnie bardzo rzadko wykorzystywany. Wielka szkoda, bowiem wszelkiego rodzaju skojarzenia z karmazynowymi zjawiskami w znakomity sposób budują napięcie niejednej sztuki i inscenizacji. W historii teatralnych przedstawień wiele znajdziemy przykładów, gdzie motyw wampira sprawdził się znakomicie. Kino światowe odnotowało co najmniej kilkadziesiąt ekranizacji sagi o Draculi- bodaj najsłynniejszym wampirze. Wiele z nich przeszło już do klasyki kinematografii, inne już dawno zostały skazane na zapomnienie.
Także cykle telewizyjne na przestrzeni lat, również w polskiej telewizji przedstawiały ciekawe programy, audycja, sztuki teatru telewizji, w których motywem przewodnim okazywał się wampir. Czy ktoś jeszcze pamięta przedstawienie „Carmilla” w reżyserii Andrzeja Kondratiuka, wyreżyserowane specjalnie z myślą o telewizyjnym cyklu teatru grozy „Kobra”? Historia ta robiła w okresie stanu wojennego na telewidzach ogromne wrażenie. Opowiadała historię lesbijskiej miłości wampirzycy do niewinnej dziewczyny. Wszystko w obowiązującej tonacji czarno-białej i z mrocznym akcentem muzycznym. Muzyka klasyczna doskonale sprawdza się jako tło akcji o zabarwieniu z horroru oraz grozy.
Tancerz to nie wampir
Zdejmijcie zatem wszelkie „Tańce z …….” lub „na”, bowiem publiczność oczekuje już od rozrywki czegoś bardziej ambitnego. Przydałoby się wyjść do kina i obejrzeć profesjonalnie nakręcony film o wampirach, ale nie ten z gatunku „księżyca co wschodzi”, sagi o romantycznym zabarwieniu uczucia wampira do istoty śmiertelnej, ale historię bez happy endu, nieszczęśliwą i mrożącą krew w żyłach w co drugiej scenie. Czy jakiś utalentowany artysta- reżyser mógłby podjąć się tego zadania?